Przewiń do:

Globokulturalizacja, nowe wyzwanie dla kolekcji muzealnych

W światowej nauce od drugiej połowy XX wieku prowadzone są badania nad globalizacją, rozumianą jako zespół procesów prowadzących do wzajemnej współzależności i integracji społeczeństw, kultur, gospodarek, państw. Według niektórych autorów efektem tego jest z jednej strony tworzenie się „jednego świata”, światowego społeczeństwa z drugiej zaś zanikanie kategorii państwa narodowego, różnorodności kulturowej, odrębności gospodarek. Badania nad globalizacją trwają i wywołują wiele emocji. Proces zachodzących przemian jest widoczny i trudno temu zaprzeczać, jednak mechanizmy rządzące globalizacją nadal pozostają kwestią sporną wśród naukowców. Zmiany zachodzące w kulturach, także tych tradycyjnych są widoczne w tworzonych współcześnie kolekcjach muzealnych.

W Muzeum w Żorach badania nad procesem przemian rozpoczęto właściwie wraz z jego utworzeniem. Nowopowstałe muzeum tworząc swoja kolekcję siłą rzeczy musiało nabywać także obiekty współczesne, które w zestawieniu ze „starymi” wskazywały na zachodzące zmiany.
Badania nad procesem przemian, który stanowi część szeroko pojętej globalizacji rozpoczęto na przykładzie tradycyjnych kultur Afryki Zachodniej poddanych wpływom masowej turystyki. W trakcie prowadzonych badań zauważono nieadekwatność terminu globalizacja do zmian zachodzących w „małych” tradycyjnych społecznościach. Należało zawęzić nieco zakres analizowanego zjawiska. Pojawił się nowy termin roboczo zwany globokulturalizacja, rozumiany jako zespół zjawisk związanych ze zmianami zachodzącymi w tradycyjnych społecznościach pod wpływem kontaktów z silniejszymi (ekonomicznie, kulturowo, organizacyjnie) organizmami (etnosami, kulturami, zjawiskami ekonomicznymi, państwami). Efektem tego procesu jest obumieranie części tradycyjnych kultur, dostosowywanie, modyfikacja innych oraz petryfikacja najistotniejszych jej elementów. Zjawisko to można zauważyć w zmianach zachodzących w kulturze materialnej, której przykłady są gromadzone w muzeach. Nastąpiły zmiany w zastosowaniu tradycyjnych przedmiotów. Ajnuskie szpulki na nici i pokrowce na igły utraciły częściowo swe pierwotne znaczenie, dzisiaj są sprzedawane przede wszystkim jako pamiątki. W Ugandzie mogłem zaobserwować jak tradycyjne pojemniki zachowują swój kształt ale zmienił się surowiec. Z którego są wykonywane. Strzały do łuku zanikły wraz ze zmianami (a właściwie zanikiem) w sposobie polowania. Pojawiły się ponownie w Ugandzie wraz z rozwojem kłusownictwa w Parkach Narodowych (miotane za pomocą własnej produkcji miotaczy, kusz). W Burkinie Faso pojawiły się wraz ze wzrostem zagrożenia ze strony bandytów i są miotane za pomocą zmodyfikowanych proc. 
Opisany powyżej proces jest o wiele bardziej skomplikowany i trudno go precyzyjnie scharakteryzować w kilku słowach. Należy pamiętać, że jest bardzo zróżnicowany w zależności od społeczności poddanej jego wpływom jak i od organizmy, który powoduje zmiany. Inaczej przebiega on u tradycyjnych kultur poddanych działaniom masowej turystyce (Dogonowie z Mali, Sombowie z Beninu, Batwa z Ugandy) inaczej u ludów poddanych działaniom ideologicznym państwa (Jakuci, Buriaci w byłym ZSRR) a jeszcze inaczej działaniom ekonomicznym państwa, nacisku ze strony gospodarczej (Ajnowie z Japonii).
Badania nad tym zjawiskiem rozpoczęto – jak już wspomniano – w Afryce Zachodniej, później przeniesiono, w mniejszej skali do Japonii. Rozpoczęto badania na terenie obecnej Federacji Rosyjskiej. Są to działania czasochłonne, wymagające także określonych środków finansowych, stąd postęp w badaniach  nie jest taki jaki mógłby być. 


Wstępna faza badań w Afryce Zachodniej

Prowadząc badania w Afryce od połowy lat 80. minionego wieku zauważyłem różnicę między Afryką „opisywaną”, tradycyjną a Afryką rzeczywistą, zmieniającą się. Zacząłem interesować się procesami przemian zachodzącymi w społecznościach Afryki Zachodniej. mówiłem o tym wielokrotnie w trakcie konferencji, na których występowałem czy też w publikacjach. Tworząc kolekcję muzealną uwzględniłem dokonane obserwacje, pozyskując w terenie tak obiekty silnie osadzone w tradycji, „stare” jak i współcześnie używane, nawet jeśli są wykonane z materiałów przemysłowych.
Prowadząc badania na różnych regionach Afryki zauważyłem, że proces przemian w „przyspiesza”, szczególnie na terenach leżących w sferze odziaływania turystyki. Masowy ruch turystyczny spowodował intensywne i głębokie zmiany w dotychczasowym życiu społeczeństw. Dlatego skierowałem swoją uwagę na wpływ turystyki na przemiany zachodzące w tradycyjnych kulturach Afryki Zachodniej.

Etnograficzne badania terenowe w Afryce rozpocząłem w maju 1985 roku w Mali, wtedy też pierwszy przebywałem wśród Dogonów. W pięć lat później prowadziłem badania w kraju Sombów w Beninie, zaś u ich pobratymców mieszkających w Togo w lutym 2000 roku. W 1997 r. rozpocząłem badania terenowe wśród Kurumbów zamieszkujących równiny w północnej części Burkiny Faso. Dogonowie zamieszkują trzy środowiska geograficzne: płaskowyż, urwiska skalne (zwane też falezami) i równinę w środkowej części Republiki Mali. Najbardziej znani są Dogonowie z Falez Bandiagary tak w świecie nauki jaki i w turystyce. Są silnie zróżnicowani językowo, co nie przeszkadza im w poczuciu wspólnej tożsamości. W literaturze fachowej uważani są za grupę etniczną, lud. Nieco inaczej jest w przypadku Sombów, których należy traktować jako grupę ludów zamieszkujących Masyw Atakora w okolicy Natitingou w północnym Beninie. Dogonowie z Falez Bandiagary (Mali) oraz Sombowie (Benin, Togo) stali się obiektem badań w kontekście zmian spowodowanych masowym ruchem turystycznym. W tych dociekaniach badania u Kurumbów były swego rodzaju „przeciwwagą” ze względu na prawie całkowity brak masowego ruchu turystycznego. W kulturze wszystkich tych trzech wymienionych ludów postępuje wyraźny proces przemian, spowodowany wieloma czynnikami, w przypadku Dogonów i Sombów na pierwszym planie są zmiany wywołane turystyką. Ciekawe spojrzenie na problemy etnoturystyki przedstawiają amerykańscy antropolodzy na przykładzie badań przeprowadzonych w Nowym Meksyku. Pierwszy z artykułów dotyka tematu jak turyści są postrzegani przez Indian, gospodarzy odwiedzanych wiosek. Jego autorka D. Evans-Pritchard skupia się na stosunku grupy gospodarzy do gości oraz szczególnych w danych sytuacjach interakcjach między przyjezdnymi a miejscowymi, przedstawia turystów oczyma Indian [1989]. Drugi artykuł przedstawia odwrotną sytuację pokazanie Indian z punktu widzenia turysty. Obserwacje i wywiady przeprowadzone z amerykańskimi turystami odwiedzającymi  muzea kultury Indian Północnoamerykańskich oraz wioski indiańskie w Nowym Meksyku dostarczyły pretekstu do analizy zachowania turystów w stosunku do odwiedzanych ludzi – Indian. Autorka dochodzi do wniosku, że „podróże zamiast zachęcać do kulturowego zrozumienia wydają się wzmacniać etnocentryzm i przekonywać turystów, co do poprawności ich własnych poglądów na świat” [Laxon 1991: 365].

 

Badania terenowe

Projekt badawczy „Pomiędzy turystycznym rajem a smutkiem tropików” realizowany w latach 2008-17 jest elementem współczesnej dyskusji nad zmianami zachodzącymi we współczesnej Afryce. Prowadzone badania w zasadniczy sposób połączyły teorię i praktykę dając spójną wiedzę pogłębioną analitycznie o mechanizmy działania rynku turystycznego na wskazanych badawczo obszarach. Nie bez znaczenia jest w przypadku takiego opracowania dobór regionów badawczych. Analizie poddałem kraj Dogonów, jako jeden z przykładów idealnego wręcz i podręcznikowego wdrożenia systemów dających możliwość stworzenia spójnej i sprawnej machiny przemysłu turystycznego, która stała się jednym z wyznaczników rozwoju malijskiej gospodarki. Z drugiej strony kraj Sombów, jako przykładu swoistej indolencji, a w zasadzie chyba nieumiejętności skorzystania z doświadczeń innych grup etnicznych. W tym ostatnim przypadku, nawet zachęcająco brzmiące opisy z przewodników nie są w stanie skierować strumienia turystów odwiedzających Park Pendjari w stronę sombijskiej „doliny zamków” podobnej malowniczej, dogońskiej krainie „jaskółczych gniazd”. W kraju Dogonów, turystyka odciska coraz silniejsze piętno na życiu codziennym tego ludu. W Falezach Bandiagary w wielu wioskach przybywających w ciągu roku turystów, kilkakrotnie przewyższa ilość stałych mieszkańców. Społeczność ta potrafiła jednak bardzo szybko dostosować się do zmieniającej się sytuacji. Ilość osób zaangażowanych w obsługę ruchu turystycznego – w epoce jego bujnego rozwoju – zwiększała się z roku na rok a szybki rozwój miejscowej infrastruktury sprawił, że Dogonowie i ich wioski, jawiły się odwiedzającym jako swoisty „raj turystyczny”. Funkcjonowały hotele i restauracje, jedzenie miejscowe i europejskie, przewodnicy, tragarze, handlarze sztuka i pamiątkami i wielu innych. Przewodnicy odpowiadali na każde pytanie i spełniali prawie każde życzenie. Bez trudu można było zamówić „tradycyjne”, po upadku masowego ruchu turystycznego, stało się to nieco trudniejsze, ale nadal możliwe. Dogonowie, szybko dostosowali się do zmian i potrafili wykorzystać  szansę jaką stworzyła im masowa turystyka. W Mali rozwijała się ona, w pierwszej dekadzie XXI w. najbardziej dynamicznie ze wszystkich krajów tego regionu. W drugiej dekadzie nastąpiło załamanie się turystyki, spowodowane to było niepokojami na północy Mali i wywołało poważne perturbacje w życiu Dogonów.
Tysiąc kilometrów dalej, na południowy wschód, żyje na północy Beninu i Togo,  lud Somba. Ukryte wśród rozległych dolin Masywu Atakora wioski i samotnicze, obronne zagrody wywierają na nielicznych odwiedzających niepowtarzalne wrażenie. Zagrody ze smukłymi wieżami-spichlerzami, zamknięte w kręgu, przypominają europejskie średniowieczne, obronne zamki. Pomimo znakomitego „potencjału turystycznego” jakim jest unikalne, obronne budownictwo, nie potrafią lub nie chcą go wykorzystać. Niestety ten potencjał turystyczny jest w bardzo niewielkim zakresie wykorzystywany przez Sombów w Beninie. W wioskach nie spotka się campement czy artisan z pamiątkami, nie ma biur turystycznych i biur przewodników. Trudno znaleźć samochód który zawiózłby turystę do  „doliny zamków”, jeszcze trudniej przewodnika. Okazuje się, że w tym wypadku „czas się zatrzymał”. Nieliczne kontakty ze światem zewnętrznym skutkują tak powierzchownymi zmianami jak np. ubrania europejskie noszone przez Somba, zniszczonymi fragmentami przedmiotów europejskiego pochodzenia – naczyń, narzędzi czy prostych urządzeń. Nadaje to ogólnemu obrazowi wioski Somba nieco przygnębiające wrażenie przysłowiowego „smutku tropików”. Skromne zaplecze turystyczne znajduje się w pobliskich miastach: Natitingou po stronie benińskiej i Kante po stronie togijskiej. Rozwój masowej turystyki w ostatniej dekadzie XX w. pierwszej dekadzie XXI wieku skutkował poważnymi zmianami w tradycyjnej kulturze Dogonów a także w sferze ekonomicznej. Załamanie masowego ruchu turystycznego w drugiej dekadzie XXI w. miało poważny wpływ na ich kulturę a przede wszystkim ekonomię. Utrata dochodów z obsługi ruchu turystycznego wymusiła zmianę dotychczasowej pro turystycznej orientacji ich gospodarki. Problem ten dotknął zarówno osób bezpośrednio związanych z obsługą ruchu jak i zwykłych rolników, którzy korzystali na tym zjawisku sprzedając płody rolne. Większość osób związanych z obsługą turystów wróciła do tradycyjnych zajęć, do porzuconych pól, inni szukają pracy poza krajem Dogonów. Nieliczni pozostali w rodzinnych campement chroniąc je przed zniszczeniem, czekając na nielicznych klientów. Dogonowie zdają sobie sprawę, że załamanie ruchu turystycznego jest dla nich poważnym problemem, ciągle oczekują na powrót turystów jednak sami nie mają pomysłu co zrobić aby turyści wrócili. Nie będąc świadomym jakie mechanizmy spowodowały masowy napływ turystów do ich kraju, nie potrafią odwrócić niekorzystnej dla nich tendencji.

 

Cel naukowy

Od końca XX w. obserwuje się bardzo dynamiczny rozwój afrykańskiego rynku turystycznego. W ofercie europejskich i afrykańskich biur podróży oraz w przewodnikach dla osób indywidualnych znajdują się pozycje umożliwiające poznanie „najciekawszych” terenów i miejsc. Stworzona na tej podstawie mapa dynamiki ruchu turystycznego wykazuje jednoznacznie, iż są obszary, na których ruch ten rozwija się w sposób wysoce dynamiczny, a ilość turystów wzrasta, są jednak również obszary pozbawione ruchu turystycznego. Postawienie pytania o przyczynę tak nierównomiernego rozwoju wydaje się być tym bardziej zasadne, iż kultura ludów będących przedmiotem badań jest porównywalna pod względem atrakcyjności z punktu widzenia archaiczności kultury, egzotycznej przyrody i pejzaży. Tak dzieje się w przypadku Dogonów i Sombów, które pomimo sprzyjających warunków oraz podobnego potencjału turystycznego wykorzystują go z tak różną efektywnością. Nieco inna sytuacja występuje w kraju Kurumbów, których kultura – po bliższym poznaniu – jest równie atrakcyjna. Zamieszkują jednak teren z turystycznego punktu widzenia mało atrakcyjny. Teren płaski, bez egzotycznych zwierząt z ubogą roślinnością, pejzaż niezbyt egzotyczny, według niektórych „nieafrykański”. 

Prowadząc badania wśród trzech ludów dostrzegłem trzy rzeczywistości:

- Dogonowie, tradycyjna oryginalna kultura, egzotyczny pejzaż, spopularyzowana w mediach – duże zainteresowanie turystów (do czasu  niepokojów na północy kraju);
- Sombowie, tradycyjna oryginalna kultura, egzotyczny pejzaż, spopularyzowana w mediach – niewielkie zainteresowanie turystów;

- Kurumbowie, tradycyjna oryginalna kultura, „nieegzotyczny” (nieatrakcyjny) pejzaż, nieobecni w mediach – brak zainteresowania turystów. Do dalszych rozważań wybrałem dwa pierwsze ludy ze względu na podobny potencjał turystyczny. Kurumbowie stali się dla mnie obiektem dociekań nad procesem przemian niezależnym od masowej turystyki.

Podstawową różnicą między Dogonami i Sombami wydaje się być ich organizacja społeczna. Sombów można określić jako społeczeństwo acefaliczne charakteryzująca się brakiem stałego ośrodka decyzyjnego. Władza ogranicza się do zagrody czyli rozbudowanej rodziny.  W tradycji brak stałej scentralizowanej władzy na poziomie wioski, regionu. Władzę na poziomie wioski (chef du village), regionu wprowadzono dopiero w XX w. Z kolei Dogonów można określić jako społeczeństwo segmentarne, czyli tradycyjny ośrodek decyzyjny obejmuje wieś lub grupę wsi. Brak scentralizowanej władzy na poziomie regionu czy też całego ludu, jednoczą się tylko w sytuacji zewnętrznego zagrożenia. W przypadku Dogonów badania prowadzono w Falezach Bandiagary, zaś w przypadku Sombów w Dolinie Kontammmakou. Oba te obszary wpisane są na listę obszarów chronionych światowego dziedzictwa UNESCO. Badania u Sombów dodatkowo prowadzono w okolicy Natitingou będącym centrum gospodarczym i administracyjnym północnego Beninu, będącego jednocześnie ośrodkiem turystycznym. Wymienione obszary dodatkowo są wyznaczone przez dane statystyczne, infrastrukturę, zakres atrakcyjności i świadomości turystycznej. Zostały one spenetrowane w celu uzyskania odpowiedzi na podstawowe pytania warunkujące płynny i respektujący tradycję rozwój.
Prowadzone badania koncentrowały się wokół: opisania i przeanalizowania sytuacji turystycznej obu wskazanych regionów, udokumentowania i opisania zjawisk pojawiających się pod wpływem ruchu turystycznego oraz wskazania źródeł i przyczyn takiego stanu rzeczy. Ciężar badania przesunięty został na badanie zjawisk na poziomie rynków lokalnych, a nie globalnych, oczywiście z uwzględnieniem wpływu tych ostatnich.

Projekt był realizowany w oparciu o badania wstępne przeprowadzone w poprzednich latach na wskazanych obszarach badawczych (przy realizacji innych zadań) oraz wymienionej wcześniej literaturze. Uzyskane w terenie wyniki poddawane były ciągłej weryfikacji za pomocą szeregu pytań, które pojawiały się na różnych etapach badań. Uzyskane na nie odpowiedzi pomogły w zamknięciu badań i ostatecznym naukowym opracowaniu poprojektowym. Wywiady koncentrowały się wokół wstępnie opracowanych pytań badawczych: 
1. Jak wygląda dzisiaj ruch turystyczny w rejonie zamieszkiwanym przez oba wskazane ludy? Jakie mechanizmy decydują o jego dynamice? Jak wyglądają możliwości absorpcyjne i akomodacyjne oraz baza podstawowych usług?

2. Jakie zmiany nastąpiły na przestrzeni ostatnich lat? Co wpłynęło w sposób decydujący na taki stan rzeczy? Dlaczego w Mali postawiono na tak intensywny rozwój turystyki a Benin i Togo pozostaje na poziomie zaplecza rolniczego?

3. Dlaczego rozwój obszarów z podobnym potencjałem turystycznym, znajdujących się w podobnej sytuacji społeczno-politycznej przełożył się w tak zróżnicowany sposób na rzeczywistość rynku turystycznego?

4. Jakim stopniu na rozwoju rynku turystycznego u Dogonów zaważyła francuska szkoła etnologiczna M. Griaule’a? Dlaczego prace etnologiczne na temat kultury Somba nie przyniosły takiego efektu?

5. W jaki sposób odbija się na rozwoju rynku turystycznego podział terytorium zamieszkiwanego przez wskazane ludy (Dogon – granica Mali z Burkiną, Somba – granica Beninu z Togo)?

6. Jak to się dzieje, że w zbliżonych warunkach drogi rozwoju dwóch społeczeństw rozwijają się tak różnie? Czy decydują o tym czynniki zewnętrzne – zdawałoby się że zbliżone, czy może nie rozpoznana jeszcze do końca tożsamość tych grup etnicznych. Zebrany materiał przeanalizowano także pod kątem:

- czy próba znalezienia odpowiedzi na te o pytania oraz ewentualnie jej znalezienie skutkować będzie na te grupy? 

- czy zmiany, które niesie masowy ruch turystyczny jest trwały i czy za kilka lat doprowadzi do tego, ze to co chcieli oglądać turyści jako „oryginalny i unikalny” obraz tradycyjnej kultury afrykańskiej przestanie istnieć?

- czy kultura jest odporna na zachodzące, zdawałoby się nieuniknione zmiany?

- czy rozwój etnoturystyki jest jedynym panaceum na problemy tych społeczności czy może dopiero wstępem do tych problemów?

To ostatnie pytanie stało się szczególnie ważne na początku drugiej dekady XXI wieku w momencie załamania się masowego ruchu turystycznego w kraju Dogonów. Powrót do tradycyjnego sposobu gospodarowania, jest wielkim wyzwaniem dla Dogonów a także dla etnologów prowadzących tam badania.

Interesującym uzupełnieniem badań w Afryce Zachodniej były pobyty w Ugandzie i wśród Ajnów na Hokkaido. Co prawda są to różne rzeczywistości geograficzne, ekonomiczne, polityczne, etc. Niemniej można zauważyć pewne podobieństwa w funkcjonowaniu ruchu turystycznego. Przemysł pamiątkarski mimo pewnej trywializacji tradycyjnej kultury przyczynia się do jej konserwacji. Pomaga zachować rzemiosła, których wyroby współcześnie nie znajdują powszechnego zastosowania. Przykładem mogą być wyroby z tapy w Ugandzie, które są chętnie kupowane przez turystów. Mieszkańcy Ugandy nie ubierają się w stroje wykonane z tapy, niewielkie jej ilości wykorzystywane są w trakcie tradycyjnych ceremonii, np. wesela [Buchalik 2017]. Z kolei wśród Ajnów dzięki wypromowaniu Ainu Design (bazującego na tradycyjnych motywach ajnuskich) przetrwało współczesne snycerstwo i tkactwo . Dzisiaj tradycyjne wyroby z drewna czy też z włókien z wiązu są nabywane głównie przez turystów. Zmiany w kulturze materialnej Ajnów można zauważyć na przykładzie żorskiej kolekcji ajnuskiej [Buchalik 2018a, 2018b, 2018c].

 

Efekty badawcze

W wymiarze naukowym, projekt zamknął okres wieloletnich badań naukowych prowadzonych na terenach wyznaczonych badawczo. Odpowiedzi na postawione w trakcie badań pytania oraz uzyskane wyniki badań, są wkładem w postrzeganie współczesnej Afryki i Afrykańczyków. Rozwijająca się turystyka jest jednym z istotnych aspektów globalizacji. Zjawiska globalizacyjne są obecnie jednym z najciekawszych, ale i najtrudniejszych tematów badawczych, wymagającym szybkich i przemyślanych badań terenowych z uwagi na tempo obserwowanych zmian. Procesy zachodzące pod ich wpływem są ważnym i istotnym elementem życia codziennego. Prześledzenie omawianych problemów na przykładzie dwóch ludów pozwoli być może na zrozumienie zachodzących zmian w szerszym kontekście całego kontynentu afrykańskiego. Zgodnie z założeniami projektu, badanie tak dynamicznych struktur i powiązań odbywało się za pomocą narzędzi właściwych nie tylko nauce etnologicznej, ale znajdzie również odzwierciedlenie w doświadczeniach zebranych za pomocą innych nauk, ze szczególnym uwzględnieniem historii sztuki, które stanowią aparat pomocniczy.
Zrealizowane badania są próbą zanalizowania przyczyn, które spowodowały, iż na dwóch analogicznie atrakcyjnych turystycznie obszarach rozwój turystyki przebiega zupełnie odmiennymi drogami i podlega całkowicie odmiennym procesom. Stanowią one kontynuację badań prowadzonych przez Jacka Łapotta nad Dogonami jako społecznością tradycyjną poddawaną wpływom globalizacji [2012]. Turystyka stanowi niewątpliwie istotny element szeroko pojętej globalizacji, dlatego zrealizowany projekt badawczy jest uzupełnieniem, brakującą, głęboką analizą przemian zachodzących w kulturze społeczeństw tradycyjnych. Analiza ta stanowi punkt wyjściowy zarówno dla kolejnych publikacji naukowych dotyczących tej tematyki, jak też będzie mogła być skutecznie wykorzystana przez kręgi zajmujące się promowaniem turystyki w krajach rozwijających się. Wyniki badań i odpowiedzi na stawiane pytania są wykorzystywane w trakcie wystąpień na konferencjach, w publikacjach. Wiedza pozyskana w trakcie projektu jest wykorzystywana praktycznie – dzięki prelekcjom i publikacjom – przez stowarzyszenia zajmujące się działalnością pomocową. W 2007 roku Centrum Misji i Ewangelizacji w Dzięgielowie (CME) zaangażowało się w działania pomocowe u Kurumbów. Pierwszą inicjatywą zrealizowaną na północy Burkiny Faso był warsztat krawiecki, w którym pracę znalazło kilka osób, prowadzono także akcję pomocy szkołom (dożywianie dzieci, zakup pomocy szkolnych). W 2011 r. uczestniczyłem w projekcie budowy szkoły podstawowej w jednym z królestw (wodzostw) Kurumbów w Pobe-Mengao. Warszawskie stowarzyszenie „Edukacja dla Pokoju” wspólnie oraz CME i przy zaangażowaniu lokalnej wspólnoty doprowadziło do wybudowania tam szkoły podstawowej. W późniejszych latach akcje pomocowe były skierowane głównie dla kobiet, przesyłanie: bielizny (Sekretna misja kobiet), pieniędzy na zakup owiec przeznaczonych do hodowli (Stowarzyszenie Dofre Hansi). Obie te akcje były doskonałą okazją do obserwacji zmian zachodzących w tym społeczeństwie. W pierwszym przypadku – przysłanie bielizny – skutkowało to pojawieniem się na lokalnym targu tego dotychczas deficytowego towaru. Druga akcja pozwoliła na obserwację stosunku mężczyzn do aktywności zawodowej kobiet, pojawiła się duża różnica między deklarowaną a rzeczywistą reakcją mężczyzn. Praktyczny wymiar badań został zawarty w jego wymiarze naukowym, w ten sposób znaczenie projektu polega przede wszystkim na przełożeniu nauki na język praktyki dnia codziennego, o znaczeniu nie tylko dla strony polskiej, ale również obszarów, które badaniom zostaną poddane. W efekcie pogłębionych analiz doszło do połączenia teoretycznej wiedzy z praktycznym aspektem pomocowym – w ten sposób projekt stał się produktem nie tylko wnoszącym nowe wartości do polskiej afrykanistyki, elementem wpisującym się w polskie działania pomocowe, ale również bezpośrednią wartością, która mogłaby znaleźć przełożenie na gruncie rzeczywistości turystycznej wskazanych regionów. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia, badania nad wpływem turystyki na lokalne społeczności powinny być kontynuowane. Sytuacja jest bowiem bardzo dynamiczna, przykładem może być rozwój infrastruktury turystycznej w Natitingou (niekoniecznie nakierowanej na zwiedzanie wiosek Sombów), co może mieć wpływ na zmianę stosunku Sombów do turystyki. W kraju Dogonów dochodzi z kolei do odwrotnej sytuacji. Wskutek niepokojów wywołanych kolejna rebelią tuareską spadła drastycznie liczba turystów i ludzie dotychczas zajmujący się obsługą ruchu turystycznego wrócili do rolnictwa. 

 

Globokulturalizacja w sztuce

Badania terenowe prowadzone początkowo tylko w Afryce Zachodniej, później także w Ugandzie i na Hokkaido oraz literatura przedmiotu dostarczyły materiałów do publikacji zamieszczanych w literaturze fachowej i popularnej. Opublikowane artykuły można podzielić na cztery grupy: polityka, sztuka, muzeologia, etnologia (ze szczególnym uwzględnieniem dynamiki zachodzących zmian). Zmiany zachodzące w tradycyjnej sztuce Afryki Zachodniej pod wpływem turystyki opisywali J. Łapott [2009, 2012] L. Buchalik [2018d]. ten ostatni autor porównując sztukę ludów Afryki Zachodniej z początku XX wieku kiedy to nie istniało tam zjawisko masowej turystyki do sztuki początku XXI wieku dostrzegamy zmiany. Jedne są zmianami zachodzących wewnątrz danej kultur będącego efektem naturalnego procesu przemian (inspirowanego postępującą globalizacją). Drugie są zmianami skierowanymi na zewnątrz wynikającymi z masowego zainteresowania sztuką, dziełami lokalnych rzemieślników. Inspirowane są gustami przyjeżdżających turystów. Maski i rzeźby główny obiekt zainteresowań przyjezdnych poszukujących atrakcyjnej pamiątki ulegają zmianie wskutek oczekiwań klientów. Kolekcja powinna dokumentować zachodzące w kulturze zmiany. Dlatego tworząc w Muzeum Miejskim w Żorach kolekcję afrykańską staram się pozyskiwać obiekty w ten sposób aby były one ilustracją zachodzących procesów. Kolekcje etnologiczne muzeum żorskiego czy to afrykańskie czy azjatyckie (koreańska, ajnuska) odzwierciedla zmiany powodowane masowym ruchem turystycznym a także procesami globalizacyjnymi.
Pojawienie się masowej turystyki skutkuje zmianami zachodzącymi w sztuce ludów Afryki Zachodniej. W efekcie czego wzrosło zapotrzebowanie na „oryginalne pamiątki afrykańskie”, pojawiła się prawie przemysłowa, taśmowa produkcja „sztuki afrykańskiej”. Zjawisko to przeanalizowano na przykładzie dwóch ludów (Dogon i Somba), do których masowo docierali turyści oraz ludów w umiarkowany sposób dotkniętych tym zjawiskiem. Porównując sztukę ludów Afryki Zachodniej z początku XX wieku, kiedy nie istniało tam zjawisko masowej turystyki, do sztuki początku XXI wieku dostrzegamy zmiany. Jedne są zmianami zachodzącymi wewnątrz danej kultury, będącymi efektem naturalnego procesu przemian. Drugie są zmianami egzogennymi, wynikającymi z masowego zainteresowania sztuką, dziełami lokalnych rzemieślników. Maski i rzeźby – główny obiekt zainteresowań przyjezdnych poszukujących atrakcyjnej pamiątki, ulegają zmianie wskutek oczekiwań klientów.
Sztuka artisan, z którą najczęściej spotyka się turysta, co prawda nawiązuje do tradycyjnej sztuki ludów odwiedzanych przez turystów, odpowiada jednak przede wszystkim na ich zapotrzebowanie. Niektóre wyroby są inspirowane gustami przyjeżdżających turystów. Rzemieślnik aby sprzedać swoje wyroby musi szybko reagować na potrzeby klienta. Obiekt sztuki tradycyjnej z całą swoją bogatą symboliką został wyrwany z kontekstu kulturowego, i stał się pamiątką z pobytu nie tylko z odwiedzanego terenu, ale z wizyty w Afryce w ogóle.
Pojawił się w tym momencie problem co jest kopią a co autentykiem. W pojęciu sztuki europejskiej oryginał jest jeden, a każdy kolejny obiekt, który wygląda tak samo jest kopią lub falsyfikatem. W artisanach i muzeach jest wiele takich samych masek, rzeźb czy też innych obiektów o walorach artystycznych, różnią się jedynie w detalach i staranności wykonania. Pomimo tego etnolog nie powie, że to podróbki. Muzealnicy, dokonując zakupu obiektów w terenie, starają się tak dobierać artefakty, aby były one reprezentatywne dla danej kultury na określonym etapie jej rozwoju. Kolekcje pochodzące z różnych okresów pozwalają na określanie procesu przemian zachodzących w kulturze. Do muzealnych magazynów trafiają więc tak przedmioty „stare”, „autentyczne”, jak i „nowe”, „skomercjalizowane”, tworzone na potrzeby zmieniającego się rynku, co współcześnie oznacza zmiany powodowane masowym ruchem turystycznym. W środowisku muzealników można usłyszeć opinię, że wykonywanie obiektów sztuki dla komercji – na zamówienie osób spoza tradycyjnej społeczności – jest czymś degradującym. „W oczach kolekcjonerów lub kuratorów muzealnych noszą one (…) piętno współczesnych, skomercjalizowanych czasów, nie pozostawiając miejsca na doszukiwanie się metaforycznych znaczeń symboli, historii rytuału. Poszukiwane i cenne jest natomiast przywiązanie do tradycji czy swoiście rozumiany konserwatyzm” [Schreiber 2014: 49].
Dla współczesnego kolekcjonera, gwarantem autentyczności obiektu nie jest informacja kto, kiedy i gdzie dokonał zakupu w terenie, a z jakiej zachodniej kolekcji pochodzi, „ponieważ stare i prestiżowe kolekcje, z których pochodzi, zostały stworzone w czasie, gdy fałszywki były rzadkie, a nawet  nieistniejące w tej dziedzinie, ale znaczy to również, że ewentualny nabywca będzie mógł dodać swemu własnemu nazwisku trochę blasku” [Gontier 2016: 24-25]. Ciekawym przykładem na autentyczność, oryginalność współczesnej sztuki afrykańskiej, może być rzeźbiarz Marcel Kambou z Tambil (okolice Gaoua, Burkina Faso) wykonujący figurki w tradycyjnym stylu i „nowoczesne” nawiązujące do sztuki zachodu. Wśród wykonanych przez niego prac była jedna figurka przedstawiająca parę w uścisku – według rzeźbiarza przedstawia ona tańczącą parę. Patrząc na obie rzeźby, w stylu tradycyjnym i „nowoczesną”, można dojść do prostego wniosku: rzeźby tradycyjne przeznaczone są na rynek wewnętrzny i używane w ceremoniach religii tradycyjnej, a te drugie – przeznaczone na rynek pamiątkarski. Rzeźbiarz potwierdził moje przypuszczenia, ale dodał, że turyści kupują też rzeźby tradycyjne, a okoliczni mieszkańcy – rzeźby w „nowoczesnej” stylistyce. Przykładem może być wspomniana już tańcząca para, która została zamówiona przez mieszkańca jednej z okolicznych wsi, celem złożenia na ołtarzu. Jak zauważył rzeźbiarz, figurki takie „można ofiarować fetyszowi w sprawach damsko-męskich. Jeśli chcesz mieć żonę lub życzysz komuś żony, to można złożyć taką rzeźbę w ofierze fetyszowi. Jeśli w małżeństwie coś złego się dzieje, ktoś ci żonę podrywa, to wtedy też składa się taką rzeźbę”. Podobne słowa można usłyszeć od dogońskiego rzeźbiarza, Paniere Doumbo z Youga, który mówi: „Kiedyś te rzeźby były tylko dla fetyszy, a dziś także dla turystów” [Łapott 2012: 354]. W tej sytuacji bardzo trudno jest określić, co jest autentyczne, a co jest masową produkcją przeznaczoną na rynek pamiątkarski.
Antykwariusze afrykańscy, zachęcając turystę do zakupu figurki czy maski, mówią: „to bardzo stare i oryginalne”, mimo, iż wprawne oko dostrzeże, że wykonana została niedawno . Poniekąd mają rację, klient dyskutując dłużej dowiaduje się, że rzeczywiście   sprzedawany przedmiot nie jest stary, ale „ta maska jest z nami od dawna, tańczyli w niej jeszcze nasi przodkowie”. Przy czym chodzi tu nie o konkretną sprzedawaną właśnie maskę, a o pewien jej typ, który od pokoleń funkcjonuje w konkretnej kulturze . Zachodzi pytanie, czy rozmowa toczy się o „oryginale”, „kopii” czy „falsyfikacie”. Wydaje się, że lepszym wyznacznikiem będzie tu kwestia „użytkowania”, czyli tego czy dany obiekt był używany, czy zrobiony został z myślą o lokalnym użytkowniku.
Innym ciekawym zjawiskiem jest miniaturyzacja samych masek. Obiekt, aby był atrakcyjny dla turysty – oprócz walorów „egzotycznych” – powinien być łatwy w transporcie. Sprzedawcy doskonale orientują się w rygorach transportu lotniczego. Oferowany towar powinien być lekki, najlepiej mały i co ważne – mieć niekłopotliwe w pakowaniu gabaryty. Dogońska maska kanaga jest stosunkowo lekka, ale jej kształt powoduje pewne komplikacje w pakowaniu bagażu. W jednej z artisan w Ouagadougou znalazłem małą, zminiaturyzowaną kanagę. Na uwagę, że „ta maska jest za mała, by mógł w niej tańczyć dorosły”, sprzedawca  stwierdził, że jest mała, bo to maska dziecięca – nie jest to zgodne z prawdą, bo dzieci nie tańczą w maskach, o czym nie wie kupujący. To przykład nowego trendu w sztuce pamiątkarskiej, wynikającego z popularyzowania się transportu lotniczego. Antykwariusze zauważyli, że turyści nie chcą kupować ciężkich i dużych – a co za tym idzie kłopotliwych w transporcie obiektów – oferują więc mniejsze ich wersje. Sztuka pamiątkarska oferowana w artisanach żywo reaguje na potrzeby rynku. Jeśli sprzedawca zauważy, że klienci pytają o określone obiekty, rynek zostanie nimi bardzo szybko wręcz zasypany. Katarzyna Podyma uważa, że współcześni antykwariusze na swój sposób zrewolucjonizowali lokalny rynek sztuki. „Pośrednik-antykwariusz stał się tym czynnikiem, który bada rynek, reaguje na jego potrzeby, wreszcie wyznacza kierunki rozwoju” [Podyma 2011]. Przykładem wyznaczania nowych kierunków w sztuce pamiątkarskiej mogą być odlewy z brązu. Na początku XXI wieku pojawiły się w Ouagadougou odlewy prezentujące kobietę i mężczyznę w erotycznym kontekście trącącym pornografią. Mimo, iż kraj Dogonów nie słynie z odlewnictwa, bardzo szybko sprowadzono tego typu figurki, by zaspokoić potrzeby turystów. Pojawiły się nowe, nieznane do tej pory w kulturze Dogonów przedmioty, przeznaczone dla zewnętrznego odbiorcy. Spora część pamiątek dogońskich produkowana jest poza krajem Dogonów. Wykonują je przedstawiciele różnych ludów – uwzględniając styl Dogonów, starają się przede wszystkim zaspokoić oczekiwania nabywcy, którym jest turysta. Są także rzeźbiarze dogońscy, którzy, nie posiadając należytej wiedzy na temat tradycyjnych wyrobów, odtwarzają je z literatury. Zdarza się, że zajmują się tym ludzie, którzy nie znają tradycyjnego przekazu, a prace swoje  wykonują na podstawie kserokopii albumów poświęconych sztuce afrykańskiej. Takie kserokopie krążą po kraju Dogonów i służą jako pomoce dydaktyczne.

 

Kultura Ajnów w procesie przemian

Na przełomie XIX i XX wieku zostali zmarginalizowani i zdominowani przez Japończyków na Hokkaido, a po 1945 roku zostali prawie całkowicie wysiedleni z Sachalinu i wysp Kurylskich (po zajęciu ich przez ówczesny Związek Radziecki). Współcześnie Ajnowie zwracają uwagę, że w przeszłości ich kultura była niszczona w wyniku narzuconej przez Japończyków polityki asymilacji. Wielu Ajnów doświadczyło dyskryminacji co skutkowało ubóstwem. W konsekwencji kultura Ajnów była w regresie, nie spowodowało to jednak całkowitego oderwania od tradycji. Obecnie Ajnowie nie prowadzą już tradycyjnego stylu życia, mimo to starają się pielęgnować swoją kulturę opartą na tradycjach przodków. 

Pod koniec XX wieku ich sytuacja zaczęła się poprawiać, jednak w efekcie procesów, które rozpoczęły się w epoce Meji  w połowie XX wieku specjaliści zaczęli uważać Ajnów za lud wymarły. W połowie lat 60. XX wieku prof. Shin’Ichiro Takakura pisał: „Antropologiczna tragedia II wojny światowej była niszcząca dla ostatniej szansy uczenia się z pierwszej ręki o kulturze Ajnów zanim całkowicie zniknęła. Ostatni Ajnowie żyją na Hokkaido, północnej wyspie archipelagu japońskiego. Prawdopodobnie pozostało około 100 „rodzimych” ludzi Ajnów, w znaczeniu że każdy z pozostałych jest Ajnem z czystej krwi. Kulturowo, każdy Ajnu żyjący obecnie jest „rozcieńczony”. Jako szczep posiadający swój własny język, religię, metodę budowania domów, i inne kulturowe zwyczaje, Ajnu są „przedmiotem” przeszłości.  Są tym czym ludzie nazywali „wioski Ajnu” ale to tylko nazwa. Jakiekolwiek tradycyjne nawiązywanie do sposobu życia, jest przeznaczone tylko na atrakcje turystyczne. Obecnie Ajnowie żyją jako japońskie wyjątki (wykluczenie) i wielu z nich jest biedniejszych niż przeciętni Japońcy pracownicy i farmerzy” [1966: 16-17]. Podobnego zdania jest również prof. Alfred Majewicz pisząc: „Ajnów jako grupy etnicznej, plemienia, narodu, już nie ma. Zebrały swoje żniwo asymilacja z przybyszami, doznawana z ich rąk dyskryminacja, zebrały tez swoje żniwo alkoholizm, choroby …” [1983: 22]. Dyskryminacja Ajnów przez grupę dominującą spowodowała, że pragnęli oni jak najszybciej wyzbyć się swojej „ajnuskości”, zaadaptować się do społeczności japońskiej na Hokkaido. Widzieli w tym jedyną możliwość wyzbycia się biedy. Chcąc chronić resztki kultury ajnuskiej w 1961 r. powstało Ainu Association of Hokkaido, którego celem było reprezentowanie interesów Ajnów. Wielki wpływ na renesans kultury ajnuskiej miał pierwszym i jak dotąd jedyny parlamentarzysta ajnuski, działacz społeczny, pochodzący z Biratorii Shigeru Kayano (1926-2006). Doprowadził on do powstania w 1972 roku Muzeum Kultury Ajnów w Nibutani (Nibutani Ainu Bunka Shiryō) wraz z otaczającym go tradycyjnymi zabudowaniami. Z etnologicznego punktu widzenia jego największym osiągnięciem było napisanie książki opisującej kulturę materialną Ajnów połowy XX wieku [Kayano 2014].
Odrodzenie świadomości ajnuskiej – jako nowe zjawisko – było wielkim zaskoczeniem i wyzwaniem dla samych Japończyków, musieli pokonać wielowiekowe uprzedzenia. Renesans kultury ajnuskiej jest zjawiskiem na tyle zauważalnym, powszechnym, że informują o nim nawet znane przewodniki turystyczne, przedstawiając to zjawisko jako rodzaj atrakcji turystycznej [Rowthorn 2013: 569]. Początkowo najpierw tylko Japończycy wykorzystywali potencjał turystyczny kultury Ajnów. W II połowie XX w. – jeszcze przed „odrodzeniem ajnuskim” – Ajnowie zaczęli wykorzystać swoją kulturę do celów komercyjnych . Było na to przyzwolenie władz, które były skłonne „tolerować ajnuskość tylko w takim stopniu, który zapewniał dochód z turystyki Hokkaido” [Majewicz 1991: 234]. Ajnowie próbowali przyjezdnym przekazywać wiedzę o swoich tradycjach, robiono to jednak głównie po to „aby przyciągnąć turystów, aby na nich zarobić” [Majewicz 1983: 21]. Szybko jednak okazało się, że największe profity z rozwijającego się ruchu turystycznego mają japońskie przedsiębiorstwa, zaś sami Ajnowie nadal pozostawali w biedzie . W marcu 1974 r. z tego powodu doszło nawet do zamachu na życie mera Shiraoi miasta, które wówczas było centrum skomercjalizowanego ruchu turystycznego [Majewicz 1991: 35]. Jak zauważył – w cytowanym już fragmencie – prof. S. Takakura Ajnowie tradycję potraktowali jak atrakcję turystyczną, którą można dobrze sprzedać.
W dobie globalizacji i wszechogarniającej unifikacji mniejszości etniczne narażone są na wymieranie. W reakcji na ten proces pojawiło się nowe, dotychczas nieznane zjawisko oddolnego renesansu małych kultur. Tworzące się elity mniejszości etnicznych próbują uchronić od zapomnienia tradycje przodków. Pojawiają się grupy odtwarzające dawną kulturę, budzi się świadomość odrębności od ludu dominującego. W jakimś sensie odrodzenie każdej kultury musi sięgnąć do korzeni, nie należy się jednak spodziewać powrotu do tradycyjnego sposobu życia. Życie się zmienia i przedstawicie mniejszości etnicznych chcą żyć tak samo jak członkowie grup większościowych. Nie chcą być żywymi skamielinami, chodzącymi skansenami. Skansen dla turystów, dla autochtonów żywa zmieniająca się kultura.
Ajnowie zapewne nie wrócą do języka ajnuskiego, język japoński stał się i pewnie pozostanie ich rodzimym językiem. Według zastępca dyrektora Hokkaido Museum Wataru Nakamury „nawet nie pielęgnując języka Ajnowie nie znikną, ich tożsamość nie zniknie nawet wtedy kiedy zniknie ich język”. Nie jest w tym twierdzeniu osamotniony, wielu moich rozmówców podkreślało, że „język nie jest jedynym elementem kultury, bez języka kultura ajnuska będzie istnieć”. Będą kultywować te tradycje, które nie będą krępowały współczesnego, nowoczesnego życia. Zespoły folklorystyczne – mimo, iż będzie to trąciło komercją – będą prezentowały minione tradycje przodków. Dużą szansą na zaistnienie w świadomości społeczeństwa japońskiego jest promocja sztuki ajnuskiej, chętnie kupowanej przez turystów. Nie jest to bezrefleksyjne naśladownictwo. Powstała grupa współczesnych uznanych artystów, którzy są kontynuatorami sztuki swoich dziadków i pradziadków . To głównie dzięki nim udało się stworzyć „Ainu Design”, będącą linią, serią przedmiotów użytkowych ozdobionych tradycyjnymi motywami ajnuskimi (T-shirty, koszule, torby, torebki, portfele, tace, podstawki pod filiżanki, obrusy, etc.). Kultura Ajnów na przestrzeni wieków ewoluowała, ulegała zmianom pod wpływem kultury japońskiej. Współcześnie styl życia Ajnów nie różni się od innych mieszkańców Japonii. Każdy Ajnu postrzega na swój sposób tradycyjną kulturę i historię, która składa się na jego dziedzictwo. Niektórzy chętnie wracają do tradycji, można więc sądzić, że kultura Ajnów może być ceniona w przyszłości. 

Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że kontynuując przeglądanie tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie na Twoim komputerze tzw. plików cookies. Ciasteczka pozwalają nam na gromadzenie informacji dotyczących statystyk oglądalności strony. Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie ich zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.